Zapach książek potrafi zatrzymać nas na chwilę – przywołać wspomnienia, skojarzenia, czasem nawet emocje sprzed lat. Skąd właściwie się bierze i dlaczego tak bardzo go lubimy?
Są doświadczenia czytelnicze, których nie da się „przewinąć” ani powiększyć jednym gestem palców. Zapach papieru, faktura okładki, ciężar książki w dłoniach – to detale, które budują relację z tekstem na długo przed pierwszym zdaniem. O tym, skąd bierze się zapach książek i jak bardzo fizyczność wpływa na nasze odbieranie literatury, rozmawiamy z Martą Dec, która w Skvocie poprowadzi kurs: Projektowanie książek: od pomysłu do realizacji.

Skąd właściwie bierze się zapach książek – co sprawia, że jest dla nas tak charakterystyczny i przyjemny?
Zapach książek to najczęściej zapach tuszu, kleju, i papieru – będzie więc się różnił w zależności od tego, z jakich materiałów daną książkę stworzono, jej wieku i tego, w jakich warunkach była przechowywana. Papier na przykład zawiera ligninę, która z czasem w trakcie dekompozycji zaczyna pachnieć jak wanilia. Inne związki chemiczne zawarte w papierze też potrafią pachnieć słodko, co sprawia, że aromat książek momentalnie kojarzy nam się z czymś przyjemnym, ciepłym i zachęcającym. Każdy, kto książki lubi, ma też z nimi zapewne wiele dobrych wspomnień i wiele emocji, które z czytaniem się wiążą, a znajomy zapach też potrafi nam o konkretnych emocjach przypominać.
Czy z Pani perspektywy, projektantki książek, zapach i „materialność” książki to świadomie projektowany element doświadczenia, czy raczej efekt uboczny procesu produkcji?
Obawiam się, że jest to efekt wyłącznie uboczny – nikt nie projektuje raczej książek biorąc pod uwagę ich właściwości olfaktoryczne. Przy projektowaniu zwracamy uwagę zdecydowanie bardziej na aspekt wizualny i na stworzenie jak najbardziej komfortowego doświadczenia dla czytelnika.
Dlaczego, mimo rozwoju technologii i czytników, fizyczne książki wciąż mają się tak dobrze? Co takiego dają, czego nie da się „przetłumaczyć” na ekran?
Dobrze zaprojektowane książki potrafią być przepięknymi przedmiotami, które cieszą oko, pozwalają się wyciszyć i, niektórym, skupić bardziej na treści tekstu. Ich niezaprzeczalnym plusem jest też to, że treści papierowej książki nie da się cichaczem zaktualizować czy w inny sposób zmienić, co zdarza się przy e-bookach. Na pewno łatwiej też się do nich przywiązać – pomyśl, o ile więcej wspomnień będziesz mieć, otwierając drugi raz książkę, którą przy pierwszym czytaniu zrosiłaś łzami, niż otwierając ponownie e-booka o tej samej treści. Niemniej, szczerze mówiąc, osobiście daleko mi do fetyszyzowania fizycznych książek. Jestem ich wielką fanką, ale nie da się ukryć, że swoje ważą, trzeba mieć je gdzie przechowywać, a czytniki mają też opcję dostosowywania tekstu do potrzeb danego czytelnika – choćby zwiększenia rozmiaru liter, kiedy jesteśmy zmęczeni.
Jakie elementy fizyczne książki (papier, okładka, typografia, format) najmocniej wpływają na to, jak ją odbieramy jako czytelnicy?
Na pierwszym miejscu postawiłabym typografię – to, w jaki sposób ułożony jest tekst, ma ogromny wpływ na nasz komfort czytania, ale też choćby na to, jak szybko przy tym czytaniu męczą nam się oczy, czy na to, ile trudności przysparza nam zrozumienie tekstu. Na miejsce drugie wybrałabym ex aequo papier i format – ten pierwszy będzie wpływał choćby na wygląd wszystkich elementów dekoracyjnych, np. ilustracji, ten drugi – na to, czy książkę będzie się nam na przykład wygodnie trzymać. Okładka jest elementem, który może nas przyciągnąć albo odrzucić i na pewno wpływa na to, czy będziemy daną książkę chcieli kupić w papierze i zatrzymać ją na półce – zdarzyło mi się kupować w wersji papierowej książki, które przeczytałam jako e-booki, bo okładki tak bardzo mnie zauroczyły!
Czy można powiedzieć, że obcowanie z książką to doświadczenie bardziej zmysłowe niż tylko intelektualne? Jaką rolę odgrywają w nim detale, które często są niewidoczne na pierwszy rzut oka? Jaki detal zapadł Pani najbardziej w pamięć przy kontakcie z książką?
Myślę, że to zależy, jak do czytania podchodzimy, z jakiego rodzaju książką akurat chcemy się zapoznać, i ile mamy na to czasu. Książki mogą być doświadczeniem intelektualnym, ale mogą być też po prostu lekką rozrywką. Mogą stanowić ucztę dla zmysłów, ale powiedziałabym, że publikacje zaplanowane z wielkim pietyzmem wymagają też zazwyczaj wielkiego budżetu – przez co nie wydaje się w ten sposób zazwyczaj powieści czy reportaży, chyba, że w wydaniach specjalnych.
Detale niewidoczne na pierwszy rzut oka to lwia część tego, co składa się potem na naprawdę dobry projekt tekstu. Przekleństwem projektantki przy czytaniu książek w papierze jest niestety to, że wszystkie te drobiazgi rzucają się w oczy, a już najbardziej we własnych projektach! Nie umiem już niestety przy czytaniu nie zwracać uwagi na to, czy tekst jest harmonijnie rozłożony, interlinia nie jest za duża, a marginesy za wąskie. Myślę, że każdy zauważy jednak elementy trochę bardziej oczywiste, jak przemyślane projekty stron otwierających rozdziały, czy, w książkach non-fiction, dostosowanej do stylu i treści paginy.
Czy są jakieś trendy w projektowaniu książek, które szczególnie wzmacniają to „namacalne” doświadczenie czytania?
We wzmacnianiu namacalnego doświadczenia na pewno świetnie sprawdzają się wszystkie efekty drukarskie, które możemy zastosować na okładkach – od różnego rodzaju mieniących się folii, po elementy wypukłe, sztancę, czy choćby lakiery świecące w ciemności (np. okładka thrillera „Home before Dark” Riley’a Sagera miała tytuł, który potraktowano właśnie takim efektem). Warto też przyjrzeć się papierom używanym wewnątrz książek – szczególnie pozycje przeznaczone bardziej do przeglądania, niż do czytania, mogą wykorzystywać różnego rodzaju papiery pergaminowe, różne gramatury czy kolory.
Jednym z trendów obecnym od dobrych kilku lat na rynkach zagranicznych, i powoli docierającym i do nas, jest tworzenie limitowanych wydań specjalnych – projektowanych zazwyczaj w taki sposób, żeby momentalnie robiły jak największe wrażenie (zerknijcie sobie np. na książki The Folio Society). Takie wydania kosztują więcej, ale są niezaprzeczalnie piękne i skupiają się nie tylko na treści, ale też tym, w jaką formę ta treść jest opakowana.

