Długo zastanawiałam się, jak podejść do tematu kultury fanowskiej. Mogłabym poruszyć ten temat jak badaczka, wyjaśnić pojęcia, podać przykłady, podlinkować mądrzejszych ode mnie, którzy zajmują się tym tematem, ale jeżeli coś jest tak bliskie mojemu sercu, nie mogłabym nie pokazać swojego punktu widzenia, szczególnie, że w ostatnim czasie ta miłość do wszelkiego co fanowskie odżyła.
Całe życie byłam fanką
W podstawówce kochałam serial Brzydula. Czuję, że to stwierdzenie może wywołać śmiech, ale uważam, że moja obsesja na punkcie polskiego serialu o brzydkim kaczątku, która objawiała się m.in. nazywaniem się BrzyduloMegaManiaczką na tvnowskim forum lub zbieraniem wszystkich wycinków z gazet z Filipem Bobkiem, stanowiła dość znaczący początek moich późniejszych tendencji fanowskich.
W międzynarodowej kulturze fanowskiej zaczęłam uczestniczyć około 15 lat temu, kiedy w roku 2010-2011 zaczęłam oglądać serial Glee. Przyciągnęły mnie do niego coverowane w nim piosenki, ale serial dawał też idealną przestrzeń do tzw. shipowania, czyli łączenia w pary bohaterów, którzy mieli większą lub mniejszą szansę być razem. Byłam tak ogromną fanką tego serialu, że dołączyłam do forum (którego później byłam też Moderatorką), gdzie oprócz dyskusji na temat najnowszych odcinków po raz pierwszy zaczęłam tworzyć grafiki oraz pisać opowiadania z bohaterami serialu w roli głównej. Później wszystko zadziało się dość szybko: dołączyłam do Twittera, gdzie tworzyły się fandomy seriali, poznawałam wielu ludzi, z którymi zawierałam internetowe przyjaźnie, namiętnie korzystałam z Tumblera, gdzie królowały gify, a także czytałam opowiadania na stronie fanfiction.net.

„Glee” skończyło się w 2015 roku, ale ja zostałam na Twitterze do około 2020-2021 roku. W późniejszych latach głównie obserwowałam, jak ci, którzy kiedyś należeli do grona fanów jednego serialu zmieniają avatary i nazwy. Uczucie wspólnoty topniało, ja sama skakałam z fandomu na fandom, byłam m.in. fanką serialu „Dawno, dawno temu”, później fanką wszelkich filmów i Konkursu Piosenki Eurowizji, a w końcu też „Gry o tron”, co ostatecznie sprawiło, że stałam się „pełnoetatową” i publikującą pisarką fanfiction i trwa to do dzisiaj.
W grudniu 2025 roku wydarzyło się coś, czego nie mogłam przewidzieć. Na TikToku zaczęły pokazywać mi się edity z czegoś, czego nie znalazłam. Nagle wpadłam w jakąś nową bańkę i aplikacja stwierdziła, że to coś, co zdecydowanie mi się spodoba. Do końca nie pamiętam, co ostatecznie sprawiło, że obejrzałam „Heated Rivarly” („Gorącą rywalizację”), ale z każdym odcinkiem emocje z nastoletnich czasów wracały. Ta sama ekscytacja, to samo kibicowanie bohaterom i jak się okazało, powrót do korzeni fanowskich, wyrażanych przez fanarty, fanedity i przede wszystkim fanfiction, czyli uczestnictwo w tej kulturze każdymi możliwymi kanałami.
Fanfiction, czyli co by było gdyby…
Wyobraźnia nie ma granic, a twórcy fanfiction to potwierdzają. Jeżeli czegoś zabrakło ci w serialu albo chciałbyś zobaczyć swoich ulubionych bohaterów w całkiem innej rzeczywistości, oni o to zadbają. Fanfiction to też dobre miejsce na start dla początkujących pisarzy, którzy mogą spróbować swoich sił w tworzeniu fabuły i dialogów, bez potrzeby kreowania całego świata i bohaterów.
Co musicie wiedzieć o fanfiction, jeżeli nigdy nie czytaliście tego typu opowiadań:
#1. Ratings i Warnings: zależnie od tego, jakie treści znajdują się w opowiadaniu, ratings (na stronie Archive of Our Own) dzielą się na: General Audiences, Teen and Up Audiences, Mature and Explicit. Dotyczy to zarówno treści erotycznych, jak i opisów przemocy itp. Warnings natomiast pozwalają ostrzec czytelników przed wydarzeniami w historii, które mogą być szczególnie trudne i wywołujące negatywne emocje.
#2. Characters, Relationships i Categories: strona AO3 pozwala na filtrowanie pod względem bohaterów oraz relacji i ich typów, dlatego możesz od razu przejść do opowiadań, które najbardziej cię interesują.
#3. Tags: to miejsce, gdzie zaczyna się cała zabawa. Może słyszałeś/łaś już o „enemies to lovers” albo „friends to lovers”. Tutaj pojawia się jednak o wiele więcej, jak np. Fliuff, Hurt/Comfort, Angst, Canon AU, Alternative Universe, a pod nimi kryje się to, jaki typ historii możemy znaleźć. Autorzy nie są też ograniczeni tagami i mogą dodawać własne do każdej historii.

Jeśli chodzi o Heated Rivarly obecnie na stronie Archive Of Our Own jest prawie 18 tysięcy opowiadań w zakładce TV (czyli tych nawiązujących bezpośredno do serialu) oraz ponad 10 tysięcy prac w zakładce Books (nawiązujących do całej serii książek Game Changer). Będąc fanką serialu od samego początku można było obserwować, jak ta liczba każdego dnia rosła i dalej rośnie, bo zapowiedziano kolejne sezony serialu, w przygotowaniu jest również kolejna książka o Shane’ie i Ilyi, więc fandom jest jak najbardziej żywy.
Fanedity, czyli dlaczego każda piosenka jest o nich?
Kiedyś tylko na YouTube, teraz przeżywają swoja drugą młodość, dzięki TikTokowi. Fanedity czy fanvidy to różnej długości filmiki zmontowane ze scen z seriali do słów piosenek, dzięki którym zarówno serial, jak i wybrane piosenki nabierają nowego znaczenia. Twórcy faneditów to prawdziwi reżyserowie, którzy słysząc tekst piosenki, znajdują odpowiadające mu ujęcia, a później spędzają godziny na wycinaniu ich, dopasowywaniu co do sekundy, dbaniu o przejścia i wizualną stronę filmu.
Najpopularniejsze fanedity na TikToku potrafią zbierać nawet setki tysięcy polubień i miliony wyświetleń, a niektóre już stały się kultowymi, do których często się wraca (i mówię to z własnego doświadczenia, bo sama codziennie oglądam edit, który obecnie ma prawie 600 tysięcy polubień).
@alexeifiore can’t wait for angst city aka season 2 🥀 the chasing cars edit #heatedrivalry #hollanov #heatedrivalryedit #shanehollander #fypシ ♬ original sound - 🚒 alexei *✧・゚: *✧・゚
W popularności faneditów pomaga sposób działania TikToka. Nie musimy obserwować żadnych twórców, aby na naszej stronie “Dla Ciebie” pojawiały się nowe filmiki. Jeżeli obejrzymy jeden lub, co się często zdarza, obejrzymy go kilka razy z rzędu, algorytm będzie wiedział, że to nas zainteresuje i pokazuje nam więcej podobnych treści.
Fanarty, czyli bohaterowie moimi oczami…
Nigdy tak nie żałowałam, że nie pracowałam nad swoimi umiejętnościami artystycznymi, jak w momencie, gdy na Twitterze poznałam artystów, którzy przedstawiali bohaterów seriali w swoim własnym stylu. Na dużą skalę pojawiło się to za czasów „Gry o tron”. Poznałam wtedy Fawn, która nie tylko przedstawiała na swoich pracach Jaime’ego Lannistera i Brienne z Tarthu takimi, jakimi byli w serialu, ale rysowała ich wersje z innych rzeczywistości, a także popularne sceny z ulubionych opowiadań fanfiction. To pokazało mi, że podobnie jak w fanfiction, w rysowaniu także nie ma granic. Jest dla mnie coś wyjątkowego w tym, że można posiadać umiejętności, dzięki którym wyobrażenie, które pojawia się w twojej głowie i jest dostępne tylko dla ciebie, można przelać na papier, w różnej formie, i podzielić się tym z innymi.
Fandom „Heated Rivarly” również jest pełen utalentowanych twórców, a są to m.in.:
#1. ohlittlefox z grafikami, które pokazują, że nie warto bać się kolorów
#2. rombutan, których twórczość z bohaterami serialu znalazła się na wyjątkowych egzemplarzach książki i jest sprzedawana przez jeden z internetowych sklepów
#3. abusedmember z dbałością o każdy szczegół i wyjątkową kreską
Kultura fanowska w 2026 roku ma się lepiej niż kiedykolwiek. Dzięki TikTokowi, Instagramowi oraz stronom jak Archive of Our Own fani mogą tworzyć rzeczy, które sprawiają, że bycie fanem nie ogranicza się tylko do oglądania serialu. Przyznaję, jest w tym trochę obsesji, ale nie można zaprzeczyć, że są w tym też nieograniczone przykłady talentu, które służą budowaniu społeczności i dzieleniu się pasją.