Ja też tak umiem, czyli najpopularniejsze mity na temat sztuki współczesnej | Skvot – szkoła dla kreatywnych
SKVOT MAG

JA TEŻ TAK UMIEM, CZYLI NAJPOPULARNIEJSZE MITY NA TEMAT SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ

Kama Wróbel, kuratorka i krytyczka sztuki, prowadząca kurs Sztuka współczesna: strategia sukcesu artysty w Skvocie, pomaga nam zrozumieć sztukę współczesną.

JA TEŻ TAK UMIEM, CZYLI NAJPOPULARNIEJSZE MITY NA TEMAT SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ
card-photo

Kama Wróbel

kuratorka i krytyczka sztuki

10 kwietnia, 2025 Sztuka i kultura Artykuły

Sztuka współczesna to ogromny zbiór, do którego wrzuca się różnorodne działania artystyczne, włączając w to również performance, akcjonizm czy interwencje artystyczne. Dla jednych bardziej przystępne będą realizacje figuratywne, realistyczne, dla innych bardziej ekspresyjne, abstrakcyjne, minimalistyczne czy w nowe media i sztuka cyfrowa.

Kama Wróbel, kuratorka, krytyczka sztuki, autorka tekstów i edukatorka, a z wykształcenia historyczka sztuki, która zawodowo związała się z najbliższym dla nas wycinkiem sztuki – tym, który dzieje się tu i teraz. Dzięki Domowi dla Kultury OP ENHEIM – pierwszej prywatnej instytucji kultury we Wrocławiu, w którym w latach 2018-2024 była najpierw dyrektorką programową, a później dyrektorką instytucji, współpracowała także z galeriami w Europie (Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Ukraina, Czechy) i na świecie (Stany Zjednoczone, gdzie spędziła dłuższy pobyt studyjny, podczas którego odwiedziła m.in. MoMA w Nowym Jorku). Od lipca 2024, wykorzystując całe to nabyte do tej pory doświadczenie, rozwija nowe miejsce we Wrocławiu, które u swoich założeń koncentruje się na prywatnej kolekcji sztuki, kolekcjonerstwie i wsparciu lokalnego środowisku artystycznego. FOLTA Collection, bo o tym miejscu mowa, swoją stacjonarną siedzibę otworzy we Wrocławiu już na wiosnę 2026 roku.

Już dziś w Skvocie rozpoczyna się kurs Sztuka współczesna: strategia sukcesu artysty prowadzony przez Kamę, który został skonstruowany, aby w pełni merytorycznie zaznajomić uczestników z ważnymi kategoriami sztuki, ale też zrozumieć mechanizmy, jakie funkcjonują na rynku sztuki czy jak czytać dzieła. Umiejętności, które można będzie nabyć w trakcie kursu, pozwolą uczestnikom i uczestniczkom w świadomy już sposób doświadczać sztuki, ale też dzięki niej, nieco inaczej postrzegać świat, w którym żyjemy.

Aby odczarować, bardzo często niezrozumiałą, sztukę współczesną, obalamy najpopularniejsze mity na jej temat.

❌ Mit 1: „Ja też mógłbym/mogłabym to namalować”

Tak, to zdanie słyszę bardzo często. Myślę jednak, że nawet jeśli technicznie i technologicznie bylibyśmy do tego przygotowani, na co potrzeba wielu lat nauki, to niezbędny jest tu jeszcze jeden, nazwijmy to, magiczny element. Powszechnie mówimy o nim  „inspiracja” lub „natchnienie” - to „coś” więcej. Żeby dzieło było pełne, musi być w nim zawarta pewna prawda. I tę prawdę mogą przekazać tylko twórcy i twórczynie zawodowi. Nie potrafię  nazwać tego magicznego elementu jednym słowem, bo jest to swoista mieszanka doświadczenia, emocji, konceptu, zamysłu, techniki i własnej wrażliwości. Jest to coś, co nie jest podrabialne i tkwi głęboko w artyście. Więc myślę, że gdybyśmy chcieli coś namalować lub narysować amatorsko, to powstałby po prostu obraz albo rysunek, który trudno byłoby nazwać dziełem sztuki. Zresztą, wystarczy pooglądać niektóre mniej profesjonalne aukcje sztuki czy wystawy, by zrozumieć, co mam na myśli, mówiąc obraz a Obraz. Myślę też, że jedną z trudniejszych form sztuki jest paradoksalnie właśnie abstrakcja. 

Broadway Boogie Woogie (1943), Piet Mondrian

❌ Mit 2: „Sztuka współczesna jest dla intelektualistów”

Tak się może rzeczywiście wydawać, choć nie jest to prawda. Wynika to raczej z tego, że nie lubimy tego, czego nie znamy lub się boimy. O sztuce współczesnej nie lubi się rozmawiać, bo nie do końca wiadomo, co można powiedzieć, a co zostanie uznane za faux paux. Dlatego bezpieczniej jest mówić o Kossaku, o Chełmońskim, nawet o Witkacym i Fangorze. Natomiast sztukę się po prostu czuje. A jeśli się jej dużo ogląda, to i z biegiem czasu uczy się jej czytać. Rośnie nasza wrażliwość. Im więcej oglądamy, tym trudniejszą sztukę jesteśmy w stanie przyjmować i ją rozumieć tak, by dawała nam przyjemność. Ale pamiętajmy, że nie każdy musi lubić sztuki wizualne czy w ogóle sztukę, jak opera czy poezja i teatr. Można lubić samochody czy zabytkowe tramwaje – i to też jest piękne. Modele samochodów, to też przecież także wzornictwo, które ma duży związek ze sztuką.

Nocne marki (1942), Edward Hopper

❌ Mit 3: „Prawdziwa sztuka jest realistyczna”

Myślę, że sztuka realistyczna to początek drogi. Tylko jedna z kategorii, która poprzez stosowane środki i język wizualny, warstwę wizualną, trafia do nas najszybciej. Odnosi się bowiem swoją formą niemalże 1:1 do świata, w którym żyjemy i który znamy. Potrafimy więc ją czytać. Nawet jeśli początkowo nie uchwycimy ukrytych kodów czy przekazu, to czujemy się bezpiecznie, że patrzymy i wiemy, na co patrzymy. Schody zaczynają się w zetknięciu z bardziej skomplikowanym językiem, kiedy nasza percepcja zderza się z abstrakcją czy instalacją artystyczną. Uważam, że czytania sztuki człowiek się uczy cały czas…, choć głównie chodzi tu o czucie.

Guernica (1937), Pablo Picasso

❌ Mit 4: „Jeśli coś jest brzydkie to nie jest to sztuka”

Sztuka nie musi być piękna, żeby być ważna. Istnieje coś takiego, jak estetyka brzydoty, która, jako kategoria filozoficzna (choć bardziej estetyczna), bada, w jaki sposób brzydota może być doświadczeniem artystycznym. W przeciwieństwie do tradycyjnej estetyki, koncentrującej się na pięknie i harmonii, ten nurt docenia nieporządek, chaos czy nawet odrazę, traktując je jako formy wyrazu artystycznego. Francis Bacon stosował brutalne przedstawienie postaci, ukazując okrucieństwo, ból i dehumanizację. Z kolei w sztuce aktualnej, Tracey Emin czy Damien Hirst zdają się poszukiwać piękna, człowieczeństwa w przerażających obrazach śmierci, okrucieństwa i bólu. Przykładów można mnożyć, również poszerzając je o literaturę, poezję, teatr czy chyba najbardziej obrazowy, film. W sztuce współczesnej brzydota często stanowi narzędzie do krytyki społecznej i politycznej, rzucając wyzwanie dominującym normom estetycznym. Ostatecznie, jest to przecież zaproszenie do artysty_tki do refleksji nad granicami piękna i tym, jak kultura kształtuje nasze postrzeganie rzeczywistości.

❌ Mit 5: „Wymyślne sposoby tworzenia to rekompensata braku talentu”

Artyści i artystki eksperymentują od lat. Nowoczesne techniki czy technologie to nie brak talentu, ale poszukiwanie nowych środków wyrazu i ekspresji. Oczywiście, pod warunkiem że są one świadome, opanowane pod każdym względem i nie są dziełem przypadku.

Full Fathom Five (1947), Jackson Pollock

❌ Mit 6: „Sztuka współczesna nic nie znaczy, artyści po prostu wymyślają sobie dla niej znaczenie’”

Przewrotnie powiem, że tak też się zdarza – choć oczywiście rzadko. Mowa tu o twórczości, która wynika wyłącznie z potrzeb sprzedażowych. Powstające wówczas (najczęściej) obrazy, są dość płytkie treściowo, proste wizualnie i nastawione są na odbiorcę bezpośredniego. Nas interesuje ta druga twórczość, która ma w sobie głębię i prawdę. Pamiętajmy, że aby powstała sztuka, musi być też bodziec. A ten zazwyczaj jest wynikiem przeżytego doświadczenia – emocji, niezgody, poruszenia, refleksji. Każde dzieło ma swoją historię, kontekst i intencje. A więc pochodzi z głębi, ze środka. Nie na odwrót. Inaczej jest to nieprawda, a nieprawdę się po prostu czuje. 

I am the Village (1911), Marc Chagall

Najbardziej krzywdzącym mitem na temat sztuki współczesnej jest jednak to, że jest ona niepotrzebna. Ta opinia pokazuje, jak bardzo nieświadomi jesteśmy tego, jaką sztuka ma moc. A przecież sztuka, to nie tylko wizualia, to muzyka, literatura, poezja, teatr. Podobnie jak język, jest w stanie scalać narody. Jest w stanie przenosić i hibernować wartości w czasach, które mu nie sprzyjają. Potrafi hartować ducha. A drugiej strony potrafi być nośnikiem propagandy i ikonografii totalitarnej. Dobrze jest, patrząc na sztukę współczesną, pamiętać też o tym, że tworzona jest przez ludzi o podwyższonej wrażliwości. Którzy niczym sejsmografy, widzą i czują szybciej i więcej. Sztuka, jeśli jest szczera – a to się czuje – zawsze mówi o czymś ważnym. Pochodzi z wnętrza człowieka i mówi o tym, co zawsze jest dla nas wspólne. O emocjach, kłopotach, konfliktach, dramatach, złu, ale też radości, miłości. Mówi więc o świecie. Mówi więc o nas. I każdy z nas, patrząc przez pryzmat własnej wrażliwości, jest w stanie znaleźć w niej coś dla siebie. Nie musi nam się wszystko podobać. Nie musimy też wszystkiego rozumieć. Wystarczy się otworzyć.