SKVOT MAG

Maithili Joshi: „Nie dąż do perfekcji, skup się na tworzeniu zgodnym ze swoim wewnętrznym głosem”

Projektantka i ilustratorka Maithili Joshi podrzuca kilka rad, jak pracować w skupieniu i motywować się do pracy nad projektami.

Maithili Joshi: „Nie dąż do perfekcji, skup się na tworzeniu zgodnym ze swoim wewnętrznym głosem”
card-photo

Roś Natalia

Dziennikarka SKVOT MAG

29 kwietnia, 2023 Artykuły

Urodzona i wychowana w Indiach, Maithili Joshi mieszka obecnie w Nowym Jorku, gdzie jej pasja do szkicowania zamieniła się w regularną pracę. Na co dzień projektuje i ilustruje książki dla dzieci. W ten sposób podąża za marzeniami z dzieciństwa i idzie śladami swojego idola – Quentina Blake’a.

Absolwentka kierunku grafiki i ilustracji, Maithili zawsze wiedziała, że chce być częścią procesu, w którym tworzy się książki dla dzieci. Prawdę mówią, swoją pierwszą publikację (z kartek papieru połączonych zszywkami) stworzyła, mając sześć lat.

Od tamtej pory rozwijała swoje umiejętności i kreatywność (np. będąc częścią zespołu wydającego gazetkę szkolną czy idąc na studia artystyczne), aby pewnego dnia zająć się tym zawodowo. Dziś ilustruje dla takich wydawnictw jak Simon & Schuster BFYR, Candlewick Press, Walker Books, Little Bee Books, Scholastic Press czy Tulika Books. 

Opowiedz mi o swoim dzieciństwie – w jakim środowisku dorastała mała Maithili? Co miało w tym czasie wpływ na rozwój twojej kreatywności?

Najlepiej chyba podsumuje to określenie: jedynaczka ze wspaniałymi rodzicami. Dużo się przeprowadzaliśmy i przemieszczaliśmy z miejsca na miejsce, z jednego miasta do drugiego. Całe moje otoczenie ciągle się zmieniało – dom, przyjaciele, krajobraz. Aby uciec, wymyśliłam sobie swój własny świat, który rysowałam – ciągle dodawałam do niego jakiś nowy element, rozbudowując go. Coraz więcej czasu spędzałam szkicując. Pewnie od tego wszystko się zaczęło.

Jak wygląda twoje miejsce pracy?

Lubię, gdy jest nasłonecznione, minimalistyczne i obowiązkowo: bardzo dobrze zorganizowane. Moja praca zawodowa podzielona jest na dwa stanowiska. Pierwsze to pełnoetatowa praca projektowa, a drugie to niezależna kariera ilustracyjna. Aby oddzielić te dwie prace, funkcjonuję na dwóch biurkach, które ustawione są w kształcie litery L zaraz przy oknie, po to, żeby poranne promyki słońca zawsze do mnie trafiły.

Staram się ograniczyć przedmioty na biurkach do minimum, aby nie zaśmiecać umysłu dodatkowymi rzeczami. Zawsze pod ręką mam iPad, laptop, kredki i duży szkicownik. Na półce obok biurka znajdują się wszystkie moje książki-inspiracje np. książki Roalda Dahla z ilustracjami Quentina Blake’a, powieści graficzne Jillian Tamaki i różne książki dla dzieci.

Moje ściany w pokoju są ozdobione dziełami sztuki, zdjęciami i plakatami, które mają za zadanie zawsze podtrzymywać mnie na duchu, motywować i pocieszać. Są to różne cytaty, motywujące grafiki i zdjęcia moich bliskich. W mojej ulubionej ramce znajduje się cytat artystki Morgan Harper Nichols, który brzmi: keep making perfect, beautiful, honest things, czyli dalej twórz idealne, piękne i prawdziwe rzeczy. 

Opowiedz mi, jak wygląda twój proces twórczy.

Opowiem ci, jak wygląda u mnie proces tworzenia ilustracji do książek dla dzieci. Zawsze zaczynam od przeczytania opowiadania i to kilka razy po to, aby naprawdę dostrzec wszystkie elementy, bohaterów, historie, które się tam pojawiają. Następnie tworzę folder ze zdjęciami i materiałami związanymi z opowieścią.

Zwykle moje ramy czasowe są bardzo ruchome, więc burzuję się sama ze sobą i rozmyślam nad historią w każdym wolnym momencie przez najbliższe trzy tygodnie. W tym czasie też umawiam się na rozmowę telefoniczną z wydawcą, aby porozmawiać o oczekiwaniach i potrzebach – zbieram każdy strzępek informacji, który potrzebuję, aby zacząć.

Następnie przechodzę do szkiców całej książki. Potem jest czas na rozmowy z wydawcą, wiele rozmów, dopóki nie ustalimy, jak będzie wyglądać każda strona książki. To też moment, aby zacząć rozmawiać o projekcie okładki, złożeniu książki i czcionce. Po tym wszystkim zaczyna się prawdziwa zabawa, czyli złożenie tych wszystkich elementów w całość i doprowadzenie projektu do końca.

Oczywiście, zdarzają się tury poprawek, ale jak dobrze wykonywało się swoją pracę od samego początku to będzie ich bardzo mało lub okażą się one kosmetyczne. Po roku od tego momentu moja książka zostaje opublikowana i trafia na półki w księgarniach. Właśnie na tym etapie procesu jestem z moją pierwszą książką dla amerykańskiego wydawcy. Tiny Jumper autorstwa Candy Dahl ukaże się jesienią 2023 roku!

Co od razu przychodzi ci do głowy, kiedy ktoś pyta o twój styl? 

Myślę, że jest bardzo bogaty w kreskę i teksturę, szkicowanie to moja ulubiona część pracy. Ten etap jest bardzo emocjonalny, kolorowy, a czasem kapryśny i wystawiający mnie na próbę. Moje prace łączy poczucie radości, przyjemności, czasem słyszę, że są urocze, co napawa mnie dumą. Uwielbiam ilustrować pełne emocji historie, portretować dynamikę relacji na linii rodzic-dziecko i wszystko, co ma w sobie pierwiastek natury.

Czy masz jakieś swoje rytuały związane z pracą? Słuchasz konkretnego rodzaju muzyki czy zapalasz świecę, po to, aby pobudzić swoje zmysły?

A to ciekawe pytanie! Nigdy się nad tym szczególnie nie zastanawiałam, ale zawsze słucham muzyki, kiedy pracuję i okazuje się, że chyba nieświadomie wybieram gatunek muzyki, który odnosi się w jakiś sposób do projektu, nad którym pracuję. Jeśli mam coś uchwycić w delikatny, wrażliwy sposób, wybieram spokojne dźwięki, bluesa. Jeśli natomiast ilustruję duże pokłady radości, kolorów i energii to idę w kierunku Bollywood. To chyba funkcjonuje na tej samej zasadzie co parowanie wina i jedzenia (śmieje się). 

Czy masz swój ulubiony projekt?

Od razu przyszedł mi do głowy koncept pt. Ladybug Mania, ale nie jest to projekt komercyjny. Zrobiłam go z czystej przyjemności i w efekcie tego, że właściwie nie miałam nic do zrobienia pewnego dnia jeszcze podczas studiów w 2022 roku. Myślę, że najlepsze w nim było to, że nie było żadnego briefu, żadnej opowieści, które musiałam się trzymać – naszkicowałam to, co mi przyszło do głowy. Zainspirowała mnie do tego bajka Disney’a pt. Fantasia, którą oglądałam na zajęciach z animacji. Wróciłam do domu, usiadłam przy biurku i zaczęłam rysować.

Jeśli miałabyś się w tym momencie zwrócić do wszystkich aspirujących ilustratorów, którzy chcą zacząć – co byś im doradziła, gdyby poprosiliby cię o radę, w jaki sposób skoncentrować się na pracy i na jednym zadaniu?

Po prostu zacznij szkicować i wyznacz sobie konkretny termin. Doskonale zdaję sobie sprawę, że zwlekanie, odkładanie na później lub czekanie, aż przyjdzie mi chęć, energia i wena są bardzo kuszące, ale uwierz mi, jak już zaczniesz, przyjdzie też i odpowiedni nastrój oraz motywacja. Czasem po prostu łatwiej jest skończyć projekt, jak zacznie się przelewać wszystkich swoich myśli na kartkę papieru. W ten sposób można wpaść na naprawdę dobry pomysł!

Mam jeszcze taką wskazówkę: może dobrym pomysłem jest relacjonowanie swoich postępów w pracy na Instagramie? To sposób na ekspresję, a dodatkowo, twoja działalność w mediach społecznościowych zostanie zauważona. Z drugiej strony będzie to też motywator, aby ukończyć zadanie i podzielić się efektem pracy z innymi użytkownikami. Automatycznie też, masz gotowy content i możesz rozwijać swoje kanały społecznościowe.

Czy w takim razie uważasz, że Instagram to najlepsze medium na prezentowanie swojej twórczości?

Jestem pewna, że Instagram to świetne miejsce, aby zacząć dzielić się efektami swojej pracy. Ma się możliwość zaplanować wszystko, dotarcia do odpowiedniej grupy odbiorców, bycia kreatywnym i angażowania się w życie społeczności. Można konto na Instagramie traktować bardzo osobiście – wpuścić odbiorców do siebie, pokazać im swoją osobowość i życie, a nie tylko same prace.

To może być też taki otwarty dziennik, w którym zrelacjonujesz swój rozwój twórczy i zapraszasz użytkowników w podróż artystyczną, gdzie można porównać prace sprzed kilku lat. To może być też bardziej profesjonalny kanał komunikacji, na którym publikujesz tylko swoje prace i twórczość zawodową. Wykorzystujesz go do kontaktów z potencjalnymi klientami.

Patrząc w przyszłość, jakie chciałabyś tworzyć projekty?

Chciałabym nadal być zaangażowana we wrażliwe i pełne emocji opowieści w formie książek z ilustracjami. Świadomie wybieram tematy do zlustrowania. Są to najczęściej historie o przyjaźni, macierzyństwa i opowieści o pokonywaniu różnych przeszkód w życiu. Uważam, że te tematy są bardzo ważne i warte uwagi, a nawet niezbędne do opowiadania. Sukcesem jest dla mnie sprzedaż chociaż jednej książki. Oznacza to, że ktoś przeczyta bajeczkę swojemu dziecku i wpłynie na jego postrzeganie świata.

Jeśli miałabym jeszcze coś innego robić w życiu, to chciałabym spróbować namalować mural lub zaprojektować witrynę księgarni. Myślę, że na którymś etapie w swoim życiu wyjdę poza ekran lub kartkę papieru. I wtedy zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi.