SKVOT MAG

Krótka historia emoji

Wszystko, co musisz wiedzieć o języku emoji.

Krótka historia emoji
card-photo

Emilia Mikulska

Dziennikarka SKVOT MAG

8 grudnia, 2022 Artykuły

Po co nam emoji?

Czy zdarzyło ci się ocenić ton wiadomości jako nieprzyjazny tylko dlatego, że była zakończona kropką, a nie uśmiechniętą buźką? 😊 Nie jesteś jedyny. Jak wykazały badania amerykańskiego antropologa i badacza komunikacji, Alberta Mehrabiana, wyrażona słowami treść wiadomości jedynie w 7% wpływa na jej interpretację przez odbiorcę. W komunikacji bezpośredniej dużo większe znaczenie ma wyraz twarzy (55%) i ton głosu (38%).

Żyjemy w czasach, w których komunikacja w dużej mierze przeniosła się do internetu. Niezliczone aplikacje do przesyłania wiadomości wyparły rozmowy telefoniczne, maile zastąpiły codzienne interakcje w urzędach i sklepach, a spotkania w pracy przeniosły się z sali konferencyjnej na jeden z wielu dostępnych komunikatorów. Większość naszych rozmów polega na stukaniu w klawiaturę, a słowo pisane, w szczególności krótkie wiadomości, mają to do siebie, że trudno jest wyczuć ich ton. Tu właśnie wkraczają emoji. ✨

Te małe, kolorowe ikonki wprowadzają emocje do neutralnego wcześniej tekstu. Emoji są dla pisma tym, czym dla mowy jest mimika i ton głosu razem wzięte, bez nich możemy mieć trudność z właściwą interpretacją tonu wiadomości. Badania opublikowane w 2013 roku na łamach dziennika „Social Neuroscience” wykazały, że ludzki mózg reaguje na emoji w taki sam sposób, w jaki reaguje na ludzką twarz. Jeśli więc czujesz sympatię do osoby, która wysłała ci uśmiechniętą buźkę, wiedz, że stoi za tym neurobiologia. 🙂

 

W jednym z wywiadów prof. Jerzy Bralczyk tak tłumaczy popularność emoji w dzisiejszej komunikacji: „Ludzie posługiwali się obrazkami czy innymi formami graficznymi w listach od bardzo dawna. Wszystko przez to, że język pisany nie oddaje dobrze wszystkich emocji, jakie w porozumiewaniu się chcemy przekazać”. Buźka uśmiechnięta 😀, smutna 🙁 lub zdziwiona 😮, ogień 🔥, serce ❤️ czy oklaski 👏 – dzięki emoji intencja piszącego staje się jasna.

Można je kochać lub nienawidzić, ale nie można ich ignorować. Emoji pojawiają się dziś zarówno w komunikacji prywatnej, jak i biznesowej, ba, nawet amerykański rząd 🇺🇸 opublikował raport ekonomiczny, w którym wykorzystano emoji zamiast słów, które reprezentują. Mamy światowy dzień emoji (17 lipca, jak na ikonie kalendarza 📅), a Oxford Dictionary ogłosił ikonę „😂” słowem roku 2015. Emoji to nowy język ery cyfrowej i jako taki, zasługuje na to, by poświęcić mu uwagę.

Na początku były emotikony

Trudno definitywnie stwierdzić, kiedy rozpoczęła się historia emoji. Jedni uznają za ich twórcę i ojca nowego, obrazkowego języka, Shigetaka Kuritę, który w 1999 roku zaprojektował proste grafiki do japońskiej aplikacji i-mode. Inni twierdzą, że początków emoji trzeba szukać dużo wcześniej – w pierwszych emotikonach, czyli przedstawieniach emocji zbudowanych ze znaków typograficznych. Są i tacy, którzy upatrują początków emoji już w egipskich hieroglifach! My jednak nie będziemy cofać się aż tak daleko. Zacznijmy od emotikonów. 

Choć emotikony i emoji to dwie zupełnie różne formy, nie ulega wątpliwości, że bez tych pierwszych nie powstałyby drugie. Emotikony są protoplastami emoji. Ich powstanie datuje się na końcówkę XIX wieku, choć niektóre źródła podają, że pierwsze „:)” pojawiły się już w XVII wieku, w dokumentach finansowych słowackiego notariusza Jana Ladislaidesa. Oficjalna propozycja wprowadzenia graficznych przedstawień emocji do komunikacji pojawiła się w 1881 roku, kiedy to w amerykańskim magazynie „Puck” ukazał się artykuł proponujący stosowanie czterech graficznych reprezentacji emocji przekazujących radość, melancholię, obojętność i zdziwienie. Propozycje z magazynu były jednak zbyt skomplikowane i nie weszły do użycia. Jednak już rok później amerykański naukowiec, Scott Fahlman, zirytowany ciągłymi nieporozumieniami w komunikacji mailowej na uczelni, na której pracował, zaproponował użycie znaków: „:-)” w komunikatach żartobliwych i „:-(“ w poważnych. Jego propozycja została entuzjastycznie przyjęta przez współpracowników po tym, jak pewien niefortunny żart dotyczący jednej z wind w budynku i skażenia rtęcią spowodował panikę na całym uniwersytecie. 

Emotikony na łamach magazynu „Puck”. Źródło: Wikimedia.

Od tego czasu emotikony zaczęły rozpowszechniać się w całej komunikacji cyfrowej, przybierając coraz to nowe formy. Pojawiły się połączenia znaków reprezentujące kolejne emocje i wiele alternatywnych opcji przedstawień emocji podstawowych. Największą inwencją wykazali się Japończycy, którzy inspirując się postaciami z mangi, stworzyli całą gamę dodatkowych kombinacji znaków nazwanych „kaomoji”. Mnogość emotikonów pozwalała Japończykom lepiej wyrażać emocje, jednak poziom ich skomplikowania sprawiał, że posługiwanie się emotikonami było żmudne i czasochłonne, w szczególności w momencie pojawienia się telefonów komórkowych. Z potrzeby uproszczenia graficznego przekazu emocji, w 1999 roku narodziły się emoji.

Ewolucja emoji

Twórcą pierwszego zestawu emoji jest Shigetaka Kurita, projektant pracujący dla głównego japońskiego operatora telefonii komórkowej, firmy DOCOMO. Kurita samodzielnie zaprojektował pierwsze 176 piktogramów i wraz z grupą współpracowników zaimplementował je do aplikacji i-mode. Zestaw ikon Kurity stał się tak kultowy, że obecnie można go oglądać w nowojorskim muzeum sztuki nowoczesnej MoMa. 

Emotikony na łamach magazynu „Puck”. Źródło: blog aplikacji KeitaMail.

W odróżnieniu od emotikonów, które służą do przekazywania emocji i tylko emocji, wśród emoji znajdziemy także przedstawienia szeregu innych przedmiotów i pojęć. Już pierwszy zestaw emoji zawierał nie tylko ikony reprezentujące emocje, ale także zjawiska pogodowe, przedmioty, miejsca i czas. Wbrew popularnemu przekonaniu, słowo emoji nie ma nic wspólnego z emocjami! Podobieństwo między angielskim „emotion” i „emoji” to czysty przypadek. W języku japońskim „emoji” oznacza piktogram. Nazwa ta powstała z połączenia słów „e” – obraz i „moji” – litera.

Dzięki wykorzystaniu prostych grafik przekazywanie wiadomości w komunikacji cyfrowej stało się jeszcze prostsze i szybsze. Za przykładem Japonii szybko podążyły także amerykańskie i europejskie firmy, i również wprowadziły je w swoich komunikatorach. Stosowanie emoji stało się tak powszechne, że zarówno firma Apple, jak i Google, dodały do swoich urządzeń mobilnych odrębne klawiatury emoji.

Język ery cyfrowej

Kolejnym krokiem w rozwoju graficznego języka emoji było zindeksowanie go przez Konsorcjum Unicode – międzynarodową organizację, która dba o utrzymanie standardów tekstowych między komputerami na całym świecie. Pierwsze wnioski w tej sprawie pojawiły się już w 2007 roku, jednak dopiero w 2010 roku emoji zostały uznane za oficjalną formę komunikacji. Pierwszym z nich przypisano numeryczne kody Unicode, dzięki którym komputery na całym świecie mogą jednoznacznie je odczytywać, a twórcy aplikacji dowolnie projektować swoje ikony.

Co roku Konsorcjum Unicode akceptuje kilkaset nowych emoji. W ramach organizacji powstał nawet odrębny komitet, który zajmuje się wyłącznie sprawami związanymi z emoji. Jeśli jednak myślisz, że dodanie własnej ikony do bazy Unicode to prosta sprawa, jesteś w błędzie. Zatwierdzenie każdej nowej ikony to długi, formalny proces wymagający wniosków, uzasadnień i obrad komisji. Całkowita podróż emoji od pierwszego szkicu do twojego telefonu może potrwać nawet dwa lata.

Wraz z rozwojem języka emoji pojawiły się dyskusje na temat obecnej w nim dyskryminacji. Użytkownicy zwrócili uwagę na pominięcie niektórych osób, przedmiotów i pojęć. Dlaczego, chociażby, wszystkie ikonki reprezentujące zawody przedstawiały białych mężczyzn? Dlaczego wśród tak wielu ikon nie było ani jednej reprezentującej pary i rodziny jednopłciowe? Emoji stały się językiem ery cyfrowej, ale był to język, w którym brakowało wielu ważnych słów. W odpowiedzi na potrzeby użytkowników, w 2014 roku Unicode wprowadził możliwość zmiany koloru skóry wszystkich emoji przedstawiających ludzi i wiele nowych ikon przedstawiających pomijane dotąd grupy – osoby niepełnosprawne, homoseksualne i reprezentujące różne kultury. Język emoji, jak każdy inny język, dynamicznie się rozwija, a kolejne zmiany sprawiają, że staje się coraz bardziej inkluzywny.

Jaka jest przyszłość emoji? Czy kolejne lata przyniosą wzrost popularności tej graficznej formy komunikacji, czy też zastąpi je inna, nowa? Według raportu „Emoji Trend Report” przygotowanego przez firmę Adobe szczyt popularności emoji jest jeszcze przed nami. Czeka nas jeszcze większa różnorodność i możliwość personalizacji ikonek. Emoji to krok w kierunku globalnej formy komunikacji pokonującej bariery językowe i kulturowe, dlatego ich popularność stale rośnie. Według 64% respondentów w najbliższej przyszłości czeka nas nawet możliwość zamawiania jedzenia i robienia zakupów za pomocą ikonek emoji. Jesteście na to gotowi?