Freelancing miał być wolnością. Ucieczką od szefa, korporacji i biura, w którym ktoś liczy twoje godziny. W praktyce coraz częściej okazuje się formą pracy, w której zyskujemy elastyczność – ale płacimy za nią samotnością, niestabilnością i ciągłym byciem „dostępnym”.
Według Business Insider Polska liczba freelancerów w kraju rośnie o ponad 20% rocznie, a firmy coraz chętniej sięgają po współpracowników projektowych. Jednocześnie większość osób pracujących w tym modelu przyznaje, że ich dochody są nieregularne, a urlop to pojęcie czysto teoretyczne. Wolność okazała się więc raczej inną formą pracy – nie zawsze lżejszą, ale na pewno bardziej złożoną.
Kim naprawdę jest freelancer?
Raport Portret Freelancera 2024 pokazuje, że współczesny freelancer ma najczęściej 30–35 lat, wyższe wykształcenie i działa w branżach kreatywnych, IT lub marketingu. W Polsce samozatrudnieni stanowią już około 17% rynku pracy (dane Eurostatu). To osoby, które często odeszły z etatu, bo nie mogły już patrzeć na spotkania, które mogły być mailem, albo na pomysły tłumione w strukturach.
Dla wielu freelancing był więc momentem emancypacji – dowodem, że można inaczej. Że można pracować z laptopem w kuchni, a nie w open space’ie. Że nikt nie stoi za plecami. Ale ta wolność to nie stan – to umiejętność.

Z zewnątrz wygląda to jak niezależność. W praktyce oznacza bycie jednocześnie swoim szefem, księgowym, handlowcem, project managerem i działem HR w jednej osobie. Freelancer to jednoosobowy ekosystem: sam negocjuje kontrakty, pisze oferty, wycenia projekty, wystawia faktury i pilnuje płatności.
Czasem jego dzień pracy wygląda jak chaos zorganizowany wokół Slacka, Excela i kawy. Przez połowę dnia tworzy, przez drugą połowę – śledzi terminy i odpowiada na maile z dopiskiem „czy uda się szybciej?”. A wieczorem jeszcze wrzuca post na LinkedIna, bo w freelancingu nawet cisza w sieci może kosztować nowego klienta.
Co naprawdę wybieramy, decydując się na freelancing?
Z danych Freelancing.eu 2025 wynika, że 70% osób wybiera ten tryb pracy nie dla pieniędzy, ale dla poczucia autonomii. Dla wielu to sposób na nadanie pracy sensu – oderwanie się od hierarchii i poczucia, że ktoś inny decyduje o ich czasie.
Freelancing szybko jednak pokazuje, że wolność ma swoją strukturę. Elastyczne godziny często oznaczają brak końca dnia. „Pracuję, kiedy chcę” zamienia się w „pracuję, kiedy muszę”, a praca i tak przychodzi wszędzie – na spacerze, w kolejce do lekarza, w weekend.
Można odrzucać projekty, ale tylko wtedy, gdy nie boisz się, że to ostatni klient w miesiącu. Można planować urlop, ale nikt nie zapłaci za odpoczynek. W pewnym momencie wielu freelancerów odkrywa, że nie uciekli od systemu – po prostu przenieśli go do własnego laptopa.
Jasne strony: rozwój, różnorodność, decyzyjność
Nie można jednak pominąć powodów, dla których ten model pracy wciąż przyciąga. Według Freelancermap Study 2025, aż 81% freelancerów deklaruje satysfakcję z pracy – przede wszystkim dzięki różnorodności projektów i poczuciu rozwoju.
Z kolei raport Useme 2025 pokazuje, że 74% firm planuje utrzymać lub zwiększyć współpracę z freelancerami. Dla wielu organizacji to sposób na świeże spojrzenie, szybkość działania i dostęp do kompetencji, których trudno szukać na etacie.
Freelancerzy stali się więc nie tylko symbolem nowego rynku pracy, ale też jego paliwem – elastycznym, mobilnym i gotowym na szybkie zmiany.
Dla wielu to także przestrzeń eksperymentu – zawodowego i osobistego. Można testować różne role, branże, języki, style współpracy. Zmieniać klientów, nie zmieniając siebie. W świecie, w którym większość ludzi ma jedno stanowisko przez lata, freelancerzy uczą się funkcjonować w rytmie projektów, a nie struktur.
I choć bywa to męczące, daje też coś, czego nie oferuje żaden etat: realne poczucie sprawczości. Każda decyzja, nawet ta zła, jest własna. Każdy sukces — podpisany imieniem i nazwiskiem, nie nazwą działu.

Ciemna strona wolności
Za elastycznością stoi jednak niestabilność. Freelancermap wskazuje, że główne wyzwania to brak stałych dochodów (62%), trudność w pozyskiwaniu klientów (48%) i samotność zawodowa (31%).
W Polsce te dane potwierdzają lokalne raporty: według Business Insider Polska, większość freelancerów pracuje ponad 45 godzin tygodniowo, a 40% z nich nie ma żadnego płatnego urlopu. Z kolei artykuł w LadyBusiness.pl zwraca uwagę na rosnącą potrzebę uregulowania statusu freelancerów w UE i w Polsce – od kwestii podatkowych po zabezpieczenia socjalne.
Freelancerzy funkcjonują więc w szarej strefie pomiędzy samozatrudnieniem a zatrudnieniem. Niby wolni, ale bez realnego zaplecza ochronnego.
Coraz częściej mówi się też o „cichym wypaleniu” wśród osób pracujących projektowo — o zmęczeniu ciągłą niepewnością i koniecznością autopromocji. W świecie, w którym każdy musi być marką, freelancerzy są najbardziej narażeni na przemęczenie. Trudno odłączyć się od pracy, skoro to właśnie ty jesteś swoim produktem.

Nowa definicja wolności
W najnowszym raporcie Freelancing.eu 2025 pojawia się termin slow freelancing – podejście, w którym liczy się jakość projektów, równowaga i świadome planowanie. Coraz więcej osób zaczyna postrzegać wolność nie jako brak granic, ale jako umiejętność ich stawiania.
Podobne wnioski płyną z raportu Upwork Freelance Forward 2023: większość freelancerów nie chce wracać na etat, ale marzy o większej kontroli nad czasem i odpoczynkiem. Wolność ewoluuje – z romantycznej idei w praktykę codziennego balansowania.
Nowe pokolenie freelancerów coraz częściej stawia na mniej, ale lepiej: wybierają projekty zgodne z ich wartościami, dbają o przerwy i odrzucają pracę, która nie daje im sensu. To cichy zwrot od „muszę zdążyć” do „chcę mieć czas”. Wolność nie oznacza już pracy z dowolnego miejsca – oznacza możliwość wyłączenia laptopa bez poczucia winy.
Wolność, ale inna niż myśleliśmy
Freelancing nie jest już buntem przeciwko systemowi. Jest sposobem funkcjonowania w nim po swojemu. Daje wybór, ale nie zawsze spokój. Uczy odpowiedzialności, ale kosztuje bezpieczeństwo.
Bo w gruncie rzeczy nie chodzi o to, by nie mieć szefa. Chodzi o to, by nie zgubić siebie w pracy, która miała być wolna – a stała się po prostu inna.