Netflix wie, co obejrzysz jutro. Jak działa algorytm, który zna twój gust lepiej niż ty? | Skvot — szkoła dla kreatywnych
SKVOT MAG

Netflix wie, co obejrzysz jutro. Jak działa algorytm, który zna twój gust lepiej niż ty?

Nie bez powodu Netflix podsuwa ci kolejne reality show, a Disney+ filmy z ulubionego uniwersum. Każde twoje kliknięcie to wskazówka dla algorytmu, który wie, jak zatrzymać cię przed ekranem.

Netflix wie, co obejrzysz jutro. Jak działa algorytm, który zna twój gust lepiej niż ty?
card-photo

BASIA GRUBA

Redaktorka SKVOT MAG
7 listopada, 2025 Film Artykuły

Myślisz, że to ty decydujesz, co obejrzysz wieczorem? Nie do końca. Zanim klikniesz „Odtwórz”, algorytm Netflixa już przewidział, na co masz ochotę. I wcale nie jest to magia – to matematyka, statystyka i miliony danych o twoich filmowych nawykach.

Zajrzyj do zakładki „Dla ciebie”. Dla każdego wygląda inaczej. Twój znajomy widzi tam nowe thrillery, ty – ciepłe komedie i dokument o minimalizmie, a ktoś inny – połowę katalogu true crime. Każdy z nas porusza się po zupełnie innej wersji Netflixa, choć korzystamy z tej samej aplikacji.

To właśnie efekt działania jednego z najbardziej dopracowanych algorytmów rekomendacyjnych na świecie – systemu, który analizuje, co oglądasz, o której godzinie, na jakim urządzeniu i nawet… które miniaturki przewijasz. A wszystko po to, żeby wyświetlić ci dokładnie ten tytuł, którego jeszcze nie znasz, ale który na 87% ci się spodoba.

Jak działa algorytm Netflixa (i jego kuzyni z innych platform)

Algorytm Netflixa to połączenie chłodnej matematyki i zaskakującej intuicji. Każdy twój ruch w aplikacji – co oglądasz, kiedy przerywasz, co przewijasz, na co tylko zerkniesz – zostaje zapisany i przetworzony. Dla systemu liczy się wszystko: czy dokończyłeś odcinek, czy wyłączyłeś go po pięciu minutach, o której godzinie najczęściej włączasz seriale, a nawet, na jakim urządzeniu to robisz.

Potem zaczyna się magia danych. Netflix zestawia twoje zachowania z zachowaniami milionów innych użytkowników: „osoby podobne do ciebie obejrzały też…”. 

Do tego dochodzi analiza treści, czyli wszystkiego, co składa się na film: gatunek, aktorzy, tempo akcji, ton emocjonalny, kolorystyka, nawet struktura narracji. System nie tylko wie, co oglądasz, ale rozumie, dlaczego to ci się podoba. Efekt? Na twojej stronie głównej ląduje dokładnie to, co z największym prawdopodobieństwem przyciągnie cię dziś wieczorem.

Inne serwisy też nie śpią. Disney+ opiera się głównie na sile swoich marek – Marvel, Star Wars czy Pixar mają własne światy i fanów, więc algorytm porusza się wśród „rodzinnych kontekstów”. Z kolei HBO Max łączy automatykę z redakcyjną selekcją: część rekomendacji pochodzi z algorytmu, a część jest po prostu ręcznie wybrana przez ludzi, którzy wiedzą, że czasem warto zaufać instynktowi, nie tylko danym.

Konkurs za milion dolarów, który zmienił wszystko

W 2006 roku Netflix ogłosił, że zapłaci milion dolarów temu, kto poprawi skuteczność jego algorytmu rekomendacji o 10%. Przez trzy lata tysiące analityków danych z całego świata próbowało tego dokonać – aż w końcu zespół BellKor’s Pragmatic Chaos osiągnął wynik 10,05%. Ironia losu? Netflix nigdy nie wdrożył ich rozwiązania, bo okazało się zbyt skomplikowane w praktyce. Konkurs jednak przeszedł do historii – to właśnie od niego zaczęła się era nowoczesnych systemów rekomendacyjnych, które dziś decydują o tym, co oglądasz każdego wieczoru.

Mikro-gatunki i personalizacja w detalu

Netflix nie myśli kategoriami typu „komedia” czy „dramat”. Jego algorytm rozbija każdy tytuł na tysiące mikrokategorii – tzw. micro-genres. W bazie serwisu istnieją takie perełki jak:

  • • „romantyczne komedie o niewygodnych pierwszych randkach”,
  • • „mroczne thrillery prawnicze z lat 90.”,
  • • „filmy o przyjaźni w liceum z silną postacią żeńską”,
  • • albo „feel-good dokumenty o gotowaniu i życiu na wsi”.

Każdy użytkownik ma przypisany własny zestaw takich mikrogatunków, generowany na podstawie jego oglądania, kliknięć i nastroju oglądania. Twój Netflix to w praktyce unikalny katalog filmowy, który nie istnieje nigdzie indziej – bo został zbudowany tylko dla ciebie.

Co więcej, istnieje lista wszystkich (a przynajmniej tak się nam wydaje) mikrokategorii – mniej i bardziej szczegółowych, które mogą pomóc znaleźć ci dokładnie to, czego szukasz, dopóki algorytm nie zacznie czytać ci w myślach. Jeśli chcesz z nich skorzystać, musisz skopiować unikalny kod i wkleić go do linku strony.

Jak algorytm wpływa na nasze wybory

Według danych Netflixa i analiz branżowych, od 70 do 80% treści, które oglądamy na platformie, pochodzi z rekomendacji algorytmu – nie z wyszukiwania czy przypadkowego scrollowania.

To znaczy, że niemal każda decyzja o tym, co obejrzysz, została wcześniej przefiltrowana przez system, który przewiduje, co prawdopodobnie ci się spodoba. Nie oglądasz więc po prostu „filmów z Netflixa” – oglądasz filmy, które Netflix wybrał dla ciebie.

Taki system działa świetnie: skraca czas wyboru, dopasowuje treści do nastroju, pozwala odkrywać nowe tytuły bez żmudnego przeszukiwania katalogu. Ale ma też efekt uboczny – może tworzyć coś w rodzaju „bańki gatunkowej”. Jeśli oglądasz same thrillery psychologiczne, algorytm z dużym prawdopodobieństwem będzie podsuwał ci jeszcze więcej mrocznych thrillerów, coraz rzadziej pozwalając wyjść poza tę strefę.

Efekt? Oglądasz to, co lubisz – ale coraz trudniej trafić na coś, czego się nie spodziewasz.

Zresetuj swój Netflix: 5 sposobów, żeby algorytm przestał myśleć za ciebie

Skoro algorytm tak dobrze zna twój gust, to czy da się go trochę przechytrzyć? Da – choć nie jest to łatwe, bo system Netflixa uczy się na bieżąco i zapamiętuje każdy twój ruch. Ale są sposoby, żeby odzyskać trochę kontroli nad tym, co widzisz w sekcji „Dla ciebie”.

1. Nie oglądaj do końca tego, co ci się nie podoba
Jeśli wytrwasz do napisów końcowych, algorytm uzna, że film spełnił swoją rolę. Lepiej wyłącz po kilku minutach – to sygnał: „nie chcę więcej takich”.

2. Rób osobne profile
Dla siebie, dziecka, partnera – albo nawet dla nastroju („lekko i śmiesznie” vs. „smutno i poważnie”). Każdy profil to osobny zestaw rekomendacji.

3. Wyszukuj ręcznie
Nie klikaj tylko w to, co wyskakuje na głównej stronie. Każde wyszukanie nowego tytułu to świeży sygnał, który poszerza twoją filmową „bańkę”.

4. Zacznij od zera
Jeśli czujesz, że Netflix ciągle podsuwa ci to samo — wyczyść historię oglądania (w ustawieniach) albo załóż nowy profil. Nowe konto = czysta karta.

5. Daj się czasem zaskoczyć
Kliknij w coś spoza twojego typowego repertuaru. Algorytm szybko zauważy zmianę i zacznie testować inne kierunki.

Bonus: nawet miniaturki, w które klikasz, uczą algorytm, co cię przyciąga wizualnie. Czasem więc warto scrollować wolniej – niech system naprawdę się zastanowi, czego chcesz.